Czarne Smoki – AC Lodołamacze 7:3
Debiutant kontra 3. drużyna poprzedniego sezonu – starcie pełne znaków zapytania
Spotkanie pomiędzy Czarnymi Smokami a AC Lodołamaczami zapowiadało się jako jedna z większych niewiadomych pierwszej kolejki. Z jednej strony debiutujący w lidze zespół, z drugiej – trzecia drużyna poprzednich rozgrywek.
Od pierwszego gwizdka mecz toczył się w szybkim tempie i przez kilka minut miał wyrównany przebieg. Obie drużyny grały ofensywnie, szukając swoich okazji do otwarcia wyniku.
Przełom nastąpił około 7. minuty, kiedy Czarne Smoki wykorzystały błąd w defensywie rywali. Mikołaj Zawadzkiskutecznie wykończył akcję strzałem przy słupku, dając swojej drużynie prowadzenie.
W kolejnych minutach Smoki poszły za ciosem. W 14. minucie na listę strzelców wpisał się Bartek Szynkaruk, a chwilę później ponownie trafił Mikołaj Zawadzki, podwyższając wynik na 3:0.
Lodołamacze mieli swoje momenty – najgroźniejszą sytuacją był strzał w poprzeczkę – jednak nie zdołali ich wykorzystać. Dopiero w 19. minucie odpowiedzieli trafieniem Ernesta Dąbrowskiego, który precyzyjnym uderzeniem przy słupku zdobył bramkę na 3:1.
Końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Czarnych Smoków. W 24. minucie do siatki trafił Gracjan Brzeziński, a chwilę później Smoki dołożyły kolejne trafienie, utrzymując wyraźną przewagę i kontrolę nad przebiegiem spotkania.
Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. W 37. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Mikołaj Zawadzki, a aktywny przez całe spotkanie Gracjan Brzeziński również miał swój udział w kolejnych akcjach ofensywnych.
W końcówce meczu padły kolejne bramki. W 44. minucie trafienie dołożył Julian Janus, a w 47. minucie wynik podwyższył ponownie Mikołaj Zawadzki.
Lodołamacze starali się wrócić do gry i w 39. minucie zdobyli drugą bramkę za sprawą Filipa Tartasa, natomiast w doliczonym czasie gry, 50+1, ponownie do siatki trafił Ernest Dąbrowski, ustalając wynik spotkania na 7:3.
W końcowej fazie meczu Lodołamacze zdecydowali się na grę z lotnym bramkarzem, co miało pomóc w ofensywie. Rozwiązanie to stworzyło jednak dodatkowe przestrzenie, które Czarne Smoki skutecznie wykorzystały.
W drużynie Lodołamaczy na wyróżnienie zasłużył Bartosz Gemza, który kilkukrotnie skutecznie interweniował i uchronił swój zespół przed wyższą porażką.
MVP spotkania został Mikołaj Zawadzki, który odegrał kluczową rolę w zwycięstwie swojej drużyny – był aktywny przez całe spotkanie i znacząco wpłynął na wynik meczu.
Czarne Smoki rozpoczynają sezon od pewnego zwycięstwa, natomiast Lodołamacze będą szukać punktów w kolejnych spotkaniach.
FC Cudde Mą – CPN United 1:13
Od szybkiego prowadzenia do pełnej dominacji CPN United
Spotkanie pomiędzy FC Cudde Mą a CPN United rozpoczęło się w zaskakującym stylu. W pierwszych minutach to zawodnicy CPN sprawiali wrażenie nieco „nieobecnych”, co bardzo szybko wykorzystali rywale. Już w 4. minucieJakub Kozłowski otworzył wynik spotkania, wyprowadzając Cudde Mą na prowadzenie 1:0.
Stracona bramka podziałała jednak na CPN United mobilizująco. Zespół bardzo szybko wrócił do swojego stylu gry – dokładne podania, wysoka kultura gry i pełna kontrola nad piłką. Wyrównanie nadeszło w 6. minucie, kiedy Szymon Rusin po indywidualnej akcji i efektownym dryblingu doprowadził do remisu.
Od tego momentu inicjatywa była już po stronie CPN. W 10. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Rusin, a chwilę później kolejne trafienia dołożyli Natan Landsberg (11’) oraz Daniel Gut (12’). Jeszcze przed końcem pierwszej części meczu CPN systematycznie powiększał przewagę – w 16. minucie padły kolejne bramki, a wynik zaczął wyraźnie się rozjeżdżać.
W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. CPN United w pełni kontrolowało przebieg spotkania, a duet Szymon Rusin – Natan Landsberg nadawał ton ofensywie zespołu. W 18. minucie trafił Jakub Gut, a w 29. minucie kolejne bramki dorzucili Landsberg i Szymon Rusin.
Końcówka meczu to dalsza dominacja CPN. W 40. i 41. minucie ponownie do siatki trafiali Landsberg, a w 44. minucie bramkę zdobył ponownie Szymon Rusin. Wynik spotkania ustalił Jakub Gut trafieniem w 46. minucie.
Mimo prób, FC Cudde Mą nie było w stanie zagrozić bramce rywali. Zespół starał się szukać swoich szans, jednak dobrze zorganizowana defensywa oraz skuteczna gra CPN nie pozwalały na rozwinięcie skrzydeł.
MVP spotkania został Szymon Rusin, który był niezwykle aktywny przez całe spotkanie, napędzał akcje ofensywne i miał kluczowy wpływ na końcowy wynik.
CPN United tym występem wysłało bardzo mocny sygnał do reszty ligi, pokazując swoją siłę i wysoką jakość gry już w pierwszej kolejce.
Czarne Pantery – Rodzina Orlikone 6:6
Spektakl pełen emocji i bramek do ostatnich sekund
Na zakończenie dnia w I Dywizji kibice otrzymali prawdziwe widowisko. Spotkanie pomiędzy Czarnymi Panterami a Rodziną Orlikone od pierwszych minut zapowiadało się na wyrównane starcie – z jednej strony dobrze znana i doświadczona Rodzina Orlikone, z drugiej Pantery, które po odświeżeniu składu weszły w sezon z nową energią.
Mecz rozpoczął się dynamicznie i to Rodzina Orlikone jako pierwsza zaznaczyła swoją obecność. Już w 2. minucieMateusz Okulus otworzył wynik spotkania, a chwilę później, w 7. minucie, ponownie wpisał się na listę strzelców, podwyższając na 2:0.
Czarne Pantery szybko odpowiedziały. W 8. minucie gola zdobył Tomasz Bastek, a już minutę później Marcin Klochdoprowadził do wyrównania 2:2. Tempo meczu nie zwalniało ani na moment.
W 13. minucie prowadzenie odzyskała Rodzina Orlikone po trafieniu Piotra Rączkowskiego, jednak w 15. minucieponownie odpowiedziały Pantery – tym razem za sprawą Stefana Frankiewicza.
Kolejne minuty to wymiana ciosów. W 24. minucie najpierw bramkę zdobył Dominik Jędrzejczyk dla Orlikone, a chwilę później Marcin Kloch znów doprowadził do remisu. Niedługo potem, w 25. minucie, na prowadzenie wyszła ponownie Rodzina Orlikone po trafieniu Macieja Kaweckiego.
Po zmianie stron emocje nie opadły. W 34. minucie wyrównał Marcel Winiarski, a mecz wciąż pozostawał otwarty. W 40. minucie kibice zobaczyli jedną z najpiękniejszych bramek tej kolejki – Sebastian Sypulski oddał potężny strzał z woleja zza pola karnego, piłka odbiła się dwukrotnie od poprzeczki i wpadła do siatki. To trafienie może śmiało kandydować do miana bramki sezonu.
Gdy wydawało się, że Rodzina Orlikone dowiezie prowadzenie do końca, w ostatniej akcji meczu, w 50. minucie, Marcin Kloch ponownie wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania na 6:6 i odbierając rywalom zwycięstwo w samej końcówce.
Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie – akcja za akcją, bramka za bramką, wiele indywidualnych popisów i świetnych interwencji obu bramkarzy.
MVP spotkania został Piotr Rączkowski, który był niezwykle aktywny przez całe spotkanie, kreował grę swojej drużyny i wielokrotnie napędzał akcje ofensywne. Nawet niewykorzystany rzut karny nie wpłynął na ocenę jego występu.
To był jeden z najbardziej emocjonujących meczów pierwszej kolejki – jeśli ktoś przegapił, naprawdę ma czego żałować.








