Aktualności

Podsumowanie piątej kolejki - Dywizja 1

Podsumowanie piątej kolejki - Dywizja 1

Czarne Pantery 10:15 Czarne SmokiW tym spotkaniu od samego początku mogliśmy spodziewać się wielkiego widowiska. Po jednej stronie bramkostrzelne Pantery, które chciały podtrzymać dobrą passę, a po drugiej Smoki, które fenomenalnie rozpoczęły ligę, lecz później przez braki kadrowe ich wyniki nie zadowalały. Teraz chciały wrócić na dobre tory.Już w pierwszej minucie Marcin Kloch rozpoczął swoje show, strzelając bramkę po niesamowitym dryblingu. Smoki rozpoczęły mecz grając w osłabieniu, co świetnie wykorzystali rywale, dokładając kolejne trafienia w 7. i 10. minucie. Po trzeciej bramce na boisko weszła dwójka spóźnionych zawodników i to był kluczowy moment dla drużyny Mateusza Dytmara.Kolejne trzy minuty i kolejne bramki, ale już nie dla Panter, a dla Smoków. Trafiali kolejno: Bartek Bieniak (11’), Oliwier Osiński (12’, 13’). Wejście Oliwiera na boisko dodało drużynie pewności siebie i Smoki nie zamierzały się zatrzymywać. Dwie minuty później dobrze nam znany Gracjan Brzeziński, drugi ze spóźnionych zawodników, strzelił swoją pierwszą bramkę w meczu. Mieliśmy kapitalny comeback, ale to nie był koniec. Chwilę później Bartek Bieniak dorzucił kolejne trafienie.Pantery nie zamierzały się poddać i już po chwili bramkę kontaktową zdobył Mikołaj Gwoździewski. Do końca pierwszej połowy zostało osiem minut, a Gracjan Brzeziński strzelił piękną bramkę, mijając całą obronę, a następnie także bramkarza. Minutę później ten sam zawodnik z ogromnym spokojem zdobył swoją trzecią bramkę.Lider Panter Marcin Kloch nie mógł już patrzeć, jak jego drużyna traci kolejne gole, więc postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i trafił pod koniec pierwszej odsłony spotkania. Po 25 minutach wynik brzmiał 5:7. Padło już 12 bramek, a przed nami było jeszcze kolejne 25 minut gry.W drugiej połowie rozpędzone Smoki totalnie zdominowały rywali. Średnio co dwie minuty trafiały do siatki. Na listę strzelców wpisali się: Oliwier Osiński (30’, 35’), Volodymyr Ivandiuk (32’), Cezary Pruszczyk (33’), Bartek Bieniak (36’), Gracjan Brzeziński (41’) oraz Julian Janus (45’, 48’).Pantery były zepchnięte do defensywy, ale nie zamierzały się poddać. Około 40. minuty Smoki nieco się rozluźniły, co wykorzystali przeciwnicy, zdobywając pięć bramek. Nie pozwoliło im to jednak realnie wrócić do meczu.Świetne trafienie pod koniec spotkania zanotował Enoch Szymocha, który huknął zza pola karnego w samo okienko. Bramkarz był całkowicie bez szans.🏆 MVP spotkania: Gracjan Brzeziński – magik lokalnych boisk, niesamowity wachlarz sztuczek i wielkie opanowanie w sytuacjach 1 na 1. Bilans: 4 bramki i 3 asysty.👏 Warto wyróżnić także Oliwiera Osińskiego, który zanotował świetny debiut i był motorem napędowym ofensywy Smoków.Przecinak Łazy 3:5 Rodzina OrlikoneMecz zapowiadał się na wyrównany. Obie drużyny były na nienajlepszej passie i chciały pokazać swoje mocne strony oraz wreszcie się przełamać.Wynik szybko otworzył Marcin Ściegienny, który w 2. minucie pewnym strzałem pokonał bramkarza. W 8. minucie odpowiedział Piotr Rączkowski po asyście od swojego brata – idealne podanie i stuprocentowa sytuacja.Rodzina Orlikone w swoim stylu próbowała sforsować defensywę rywala, najczęściej po długich podaniach do Sebastiana Sypulskiego, który świetnie gra tyłem do bramki. Tym razem brakowało jednak skuteczności. Niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i w 19. minucie Stanisław Litwiniec, po asyście Maksymiliana Karasińskiego, dał prowadzenie swojej drużynie.Stracona bramka pobudziła ekipę z Grójca do działania. W 22. minucie Maciej Kawecki wyrównał wynik. Końcówka pierwszej połowy dostarczyła sporo emocji. W 24. minucie Łukasz Rączkowski został ukarany żółtą kartką za odkopnięcie piłki po gwizdku i musiał na chwilę opuścić boisko.Przewagę liczebną wykorzystał Przecinak, a w ostatniej akcji pierwszej połowy „bramkę do szatni” zdobył Tadeusz Bieńkowski. Uderzył piłkę niemal z połowy boiska i do dziś nie wiadomo, czy był to strzał czy dośrodkowanie, ale najważniejsze, że futbolówka wpadła do siatki. Do przerwy było 3:2.Pierwsza odsłona była świetnym, wyrównanym widowiskiem i dobrą zapowiedzią drugiej części meczu. Po zmianie stron kontrolę zaczęła przejmować Rodzina Orlikone. Było sporo prób po obu stronach, lecz Przecinak stracił skuteczność, a rywale cierpliwie i konsekwentnie przejmowali kolejne metry boiska.W 31. minucie Maciej Kawecki doprowadził do remisu, a trzy minuty później, kompletując hat-tricka, dał swojej drużynie prowadzenie. Do końca spotkania tempo nieco spadło, choć w 42. minucie sędzia ukarał Michała Kałęckiego żółtą kartką. W ostatniej minucie gwóźdź do trumny wbił Sebastian Kochaniak.Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem 3:5.🏆 MVP spotkania: Piotr Rączkowski – motor napędowy swojej drużyny, świetny zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Zdobył jedną bramkę, ale to nie liczby, a jego gra zasłużyła na to wyróżnienie.CPN United 5:6 AC LodołamaczeMecz kolejki. Po jednej stronie niepokonany CPN United, po drugiej drużyna aspirująca do najwyższych celów. Faworytem przed rozpoczęciem spotkania była ekipa z Raszyna, jednak Lodołamacze nie raz pokazywali, że potrafią zaskoczyć.Wynik otworzył Stanisław Chodkiewicz, który po asyście Krzysztofa Kuby pewnym strzałem pokonał bramkarza. CPN odpowiedział bardzo szybko. Lider drużyny Natan Landsberg z odrobiną szczęścia pokonał Bartosza Gemzę – piłka przeszła tuż pod jego ręką.Trzy minuty później Mikołaj Makowski, po podaniu Natana, skierował piłkę do pustej bramki, notując klasyczny „tap-in”. CPN grał coraz pewniej i jeszcze przed końcem pierwszej połowy, w 22. minucie, swoje drugie trafienie zaliczył Mikołaj Makowski – w bardzo podobnym stylu jak poprzednio.Wielokrotnie Bartosz Gemza ratował jednak swoją drużynę, praktycznie zamurowując bramkę. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 3:1 dla CPN United.Wychodząc na drugą część spotkania, CPN mógł myśleć, że mecz potoczy się po ich myśli, tak jak wcześniejsze starcia. Lodołamacze nie zamierzali się jednak poddawać. W 27. minucie Stanisław Chodkiewicz zdobył swoją drugą bramkę po asyście Filipa Tartasa.CPN odpowiedział natychmiast – jeszcze w tej samej minucie Sebastian Cybulski podwyższył prowadzenie. Chwilę później Ernest Dąbrowski postanowił wziąć ciężar gry na siebie. W ciągu dwóch minut zdobył dwie bramki i doprowadził do remisu.Nie trzeba było długo czekać na kolejny zwrot akcji. Prowadzenie Lodołamaczom dał kapitan Filip Tartas. Po tym trafieniu zespół cofnął się, bardzo dobrze organizując defensywę i nie dopuszczając rywali pod własną bramkę.W 42. minucie Ernest Dąbrowski taktycznie sfaulował przeciwnika, za co został ukarany żółtą kartką. CPN znalazł jednak lukę i w 45. minucie doprowadził do wyrównania.Lodołamacze wiedzieli, że nie chcą dzielić się punktami. Zmotywowani ruszyli do ataku i trzy minuty przed końcem Nguyen Dam Duc dał swojej drużynie prowadzenie. Do ostatniego gwizdka Lodołamacze utrzymali koncentrację i sięgnęli po niezwykle cenne zwycięstwo.To było kapitalne widowisko trzymające w napięciu do ostatnich minut.🏆 MVP spotkania: Ernest Dąbrowski – aktywny przez cały mecz, zdobył dwie bramki i pobudził swoją drużynę do walki.👏 Warto wyróżnić także dwóch zawodników AC Lodołamacze:🧤 Bartosz Gemza – w znakomitej formie, przez cały mecz krzyżował plany rywali i był pewnym punktem między słupkami.⚽ Stanisław Chodkiewicz – skuteczny po drugiej stronie boiska, zdobył dwie kluczowe bramki.📊 Po tym spotkaniu Lodołamacze wskakują na fotel lidera.

29.04.2026

Podsumowanie kolejki piątej - Dywizja 2

Podsumowanie kolejki piątej - Dywizja 2

MKS Piaseczno (F) 1:10 Piaseczno/Błysk Spotkanie otwierające piątą kolejkę drugiej dywizji szybko pokazało, że lider tabeli przyjechał do Mrokowa po pełną pulę. Piaseczno/Błysk od pierwszych minut narzuciło wysokie tempo, pressing i dużą jakość w ofensywie, nie pozostawiając rywalom zbyt wiele przestrzeni. 🔥Już w 4. minucie wynik otworzył Mykola Roshior, a chwilę później ten sam zawodnik podwyższył na 2:0. MKS próbował odpowiadać ambitną grą i w 6. minucie złapał kontakt po trafieniu Adama Mazura, któremu asystował Krzysztof Kosiorek. Był to jednak tylko moment nadziei dla gospodarzy.Lider bardzo szybko odzyskał pełną kontrolę nad meczem. W kolejnych minutach świetnie funkcjonowała współpraca ofensywna całego zespołu, a szczególnie wyróżniał się duet Hlazkov – Roshior. Do siatki trafiali również Ramzi Harrabi, Roman Linetskyi oraz Vasyl Babiy, a kolejne akcje pokazywały szeroki wachlarz możliwości ofensywnych Piaseczno/Błysk.Po zmianie stron obraz gry się nie zmienił. Goście utrzymywali wysoką intensywność, długo posiadali piłkę i cierpliwie budowali kolejne sytuacje. MKS walczył do końca, lecz różnica jakości oraz skuteczność rywali były tego dnia bardzo widoczne.Ostatecznie Piaseczno/Błysk zwyciężyło 10:1, potwierdzając mocną pozycję w tabeli i aspiracje do końcowego triumfu w lidze.🏆 MVP spotkania: Vladyslav Hlazkov – kapitan zespołu, autor serii asyst i prawdziwy reżyser gry lidera.Bimbrownicy 3:2 LaLaga Jedno z najbardziej wyrównanych i emocjonujących spotkań piątej kolejki drugiej dywizji dostarczyło kibicom dokładnie tego, czego można było oczekiwać – walki, zwrotów akcji i bramek wysokiej jakości. Ostatecznie Bimbrownicy sięgnęli po niezwykle cenne trzy punkty, ale LaLaga postawiła bardzo trudne warunki. Mecz rozpoczął się od świetnej interwencji bramkarza LaLagi, który już na początku pokazał, że będzie ważną postacią tego spotkania. Chwilę później Bimbrownicy wyszli jednak na prowadzenie. Składna dwójkowa akcja zakończyła się trafieniem Tomka Taraszewskiego, a gospodarze objęli prowadzenie 1:0.Z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga Bimbrowników. Drużyna lepiej operowała piłką i częściej gościła pod bramką rywali. Efektem był gol na 2:0 autorstwa Michała Kowalskiego, który wykorzystał dogodną sytuację i podwyższył wynik.LaLaga nie zamierzała jednak składać broni. Najpierw kapitalną sytuację sam na sam obronił bramkarz Bimbrowników Alan Rozłucki, a chwilę później ponownie uratował swój zespół efektowną interwencją. Był to moment, w którym gospodarze zaczęli mieć coraz większe problemy.Goście wrócili do gry w świetnym stylu. Kamil Berk popisał się znakomitym uderzeniem z rzutu wolnego prosto w okienko, zdobywając jedną z ładniejszych bramek kolejki. Po chwili LaLaga doprowadziła do wyrównania po rzucie wolnym pośrednim, wykorzystując niefortunne zagranie gospodarzy w obrębie pola karnego.Przy stanie 2:2 emocje sięgnęły zenitu. Obie drużyny szukały zwycięskiego trafienia, a znów błyszczał bramkarz LaLagi, który znakomicie skrócił kąt i wygrał pojedynek sam na sam. Bimbrownicy mimo kilku zmarnowanych okazji nie odpuszczali. Michał Kowalski był bliski gola po strzale głową, ale i tym razem golkiper stanął na wysokości zadania.Decydujący cios padł po kolejnym stałym fragmencie gry. Tym razem to Bimbrownicy wykorzystali rzut wolny, a Maciej Sałuda zapewnił swojej drużynie zwycięstwo 3:2.🏆 MVP spotkania: Michał Kowalski – gol, asysta i duży wpływ na ofensywną grę zespołu. Lider, który w kluczowych momentach brał odpowiedzialność na siebie.Lamparty Lesznowola 3:8 Lakoksy Old Boys ⚽To był mecz, który długo będzie wspominany w drugiej dywizji. Lamparty miały spotkanie pod pełną kontrolą, prowadziły już trzema bramkami i grały w przewadze jednego zawodnika. Mimo to Lakoksy Old Boys pokazały ogromny charakter, doświadczenie i odwróciły losy rywalizacji w imponującym stylu. 🔥Spotkanie rozpoczęło się idealnie dla Lampartów. Już w 4. minucie Kacper Serwinek popisał się kapitalnym uderzeniem, otwierając wynik meczu efektowną bramką. Po tym trafieniu gra się wyrównała, a obie drużyny próbowały przejąć inicjatywę w środku pola.Kluczowy moment pierwszej części gry nastąpił w 19. minucie, gdy po nieprzyjemnym incydencie zawodnik Lakoksów obejrzał czerwoną kartkę. Goście nie mieli rezerwowych, co oznaczało konieczność gry w osłabieniu do końca spotkania. Lamparty szybko wykorzystały przewagę liczebną. Najpierw na 2:0 trafił Damian Seliga, po podaniu Kacpra Kupnego, a chwilę później ten sam zawodnik podwyższył już na 3:0.Wydawało się, że gospodarze są na prostej drodze do zwycięstwa. Lakoksy miały jednak zupełnie inne plany. Jeszcze przed przerwą zdobyły bramkę na 3:1, łapiąc kontakt i wracając mentalnie do meczu.Po zmianie stron rozpoczął się koncert drużyny grającej w pięciu. Najpierw Lakoksy zdobyły gola kontaktowego, a następnie znakomicie dysponowany Adam Lipka-Chudzik skompletował hat-tricka, doprowadzając do wyrównania 3:3. Lamparty miały idealną okazję, by odzyskać prowadzenie, lecz po rzucie karnym kapitalnie interweniował bramkarz Old Boys, utrzymując swój zespół przy życiu.To był moment zwrotny spotkania. Chwilę później Lakoksy wyszły na prowadzenie po świetnie rozegranym rzucie wolnym, a zespół złapał ogromny wiatr w żagle. Kolejne trafienia dołożyli Piotr Kisiel oraz Dariusz Ciara, który popisał się nawet bramką zdobytą bezpośrednio z rzutu rożnego.Końcowy wynik 8:3 najlepiej pokazuje, jak niezwykły był to mecz. Lakoksy Old Boys mimo gry w osłabieniu zaprezentowały wielki charakter i zgarnęły trzy punkty, które mogą mieć ogromne znaczenie w walce o czołówkę tabeli.🏆 MVP spotkania: Adam Lipka-Chudzik – lider drużyny w najtrudniejszym momencie, autor hat-tricka i zawodnik, który napędził wielki comeback swojej ekipy.Literpool 0:3 CPN United Castilla (walkower)

29.04.2026

Podsumowanie czwartej kolejki - Dywizja 1

Podsumowanie czwartej kolejki - Dywizja 1

Rodzina Orlikone 2:3 AC LodołamaczeHit kolejki w Mrokowie nie zawiódł! Emocje od pierwszej do ostatniej minuty! Pierwsze spotkanie dnia od razu ustawiło wysoko poprzeczkę. Starcie Rodziny Orlikone z AC Lodołamaczami miało wszystko, czego można oczekiwać od ligowego hitu – szybkie gole, zwroty akcji, wielkie interwencje bramkarzy i walkę do samego końca.Mecz rozpoczął się kapitalnie dla gości. Już w 2. minucie swoje show rozpoczął Filip Tartas, który pewnym wykończeniem otworzył wynik spotkania i dał Lodołamaczom prowadzenie 0:1. Na odpowiedź gospodarzy nie trzeba było długo czekać. Minutę później, w 3. minucie, Sebastian Sypulski znakomicie urwał się spod krycia i doprowadził do remisu 1:1 po podaniu Piotra Rączkowskiego. Tempo od pierwszych minut było imponujące.Lodołamacze nie zamierzali zwalniać. W 7. minucie debiutujący Nguyen Dam Dung wpisał się na listę strzelców po świetnym dograniu Filipa Tartasa, a goście ponownie objęli prowadzenie – 1:2. Po tym trafieniu drużyna z Grójca próbowała odpowiedzieć, ale brakowało skuteczności. Około 15. minuty kibice Lodołamaczy mogli przeżyć chwilę grozy, gdy jeden z defensorów próbował ratować sytuację, zagrywając piłkę przy słupku. Na szczęście dla gości futbolówka nie przekroczyła linii bramkowej.Końcówka pierwszej połowy znów należała do Filipa Tartasa. W 22. minucie lider Lodołamaczy wykorzystał swoją okazję i podwyższył wynik na 1:3, kompletując drugie trafienie w meczu. Po przerwie obraz gry wyraźnie się zmienił. Rodzina Orlikone ruszyła do odrabiania strat, przejęła inicjatywę i zaczęła zamykać rywali na ich połowie. W 29. minucie kontaktową bramkę zdobył Łukasz Rączkowski po asyście Andrzeja Lityńskiego, dając wynik 2:3.Od tego momentu rozpoczęło się oblężenie bramki gości. Rodzina miała kilka stuprocentowych sytuacji, lecz fantastycznie spisywał się Bartosz Gemza. Bramkarz Lodołamaczy ratował swój zespół raz za razem i był prawdziwym murem nie do przejścia. Goście próbowali odpowiedzieć kontrami. Po jednym z ataków Filip Tartas skierował piłkę do siatki bezpośrednio z rzutu wolnego, jednak arbiter anulował trafienie, ponieważ po wcześniejszym faulu należał się rzut wolny pośredni.W 34. minucie groźnie z kontrą ruszał Łukasz Rączkowski, gdy cały zespół Lodołamaczy znajdował się wysoko pod bramką rywala. Dawid Turzyński zatrzymał akcję nieprzepisowo i obejrzał żółtą kartkę.Końcówka była bardzo nerwowa, ale Lodołamacze dowieźli korzystny rezultat do ostatniego gwizdka.🏆 MVP meczu: Bartosz Gemza – kluczowa postać spotkania. Seria kapitalnych interwencji i ogromny udział w zdobyciu trzech punktów.🔥 Wyróżnienie: Filip Tartas – 2 gole, 1 asysta i liderowanie drużynie w najważniejszych momentach.👏 Rodzina Orlikone – świetna druga połowa, dużo jakości i walka do końca.AC Lodołamacze wygrywają 3:2 i pokazują, że w tym sezonie trzeba się z nimi liczyć. Rodzina Orlikone mimo porażki udowodniła, że może zagrozić każdemu.Przecinak Łazy 4:9 Czarne PanteryDwa oblicza meczu w Mrokowie! Przecinak rządził przed przerwą, Pantery urządziły pokaz siły po zmianie stron!To spotkanie zapowiadało się znakomicie i dokładnie takie było. Z jednej strony rozpędzone Czarne Pantery, które po poprzednim zwycięstwie chciały podtrzymać serię. Z drugiej Przecinak Łazy – zespół szukający powrotu na zwycięską ścieżkę. Przez pierwszą połowę to gospodarze nadawali ton rywalizacji, ale po przerwie boisko należało już do Panter.Od pierwszego gwizdka Przecinak ruszył bardzo odważnie i szybko przyniosło to efekt. Już w 6. minucie prowadzenie dał Jakub Sobota, wykorzystując podanie Khwaba Gianchandaniego. Chwilę później odpowiedź Panter przyszła błyskawicznie, bo w 10. minucie padło wyrównanie po niefortunnym trafieniu samobójczym Tadeusza Bieńkowskiego.Przecinak jednak nie spuścił głów. W 16. minucie ponownie objął prowadzenie, gdy do siatki trafił Michał Kącki, ponownie po akcji napędzonej przez Khwaba Gianchandaniego. Gospodarze grali odważnie, agresywnie i skutecznie.Napór trwał dalej. W 22. minucie znów błysnął duet Sobota – Gianchandani. Tym razem Jakub Sobota zdobył swoją drugą bramkę w meczu, a Przecinak odskoczył na 3:1. Wydawało się, że gospodarze mają spotkanie pod kontrolą.Końcówka pierwszej połowy przyniosła jednak przebudzenie Panter. W 23. minucie kontaktowe trafienie zanotował Łukasz Gospodarczyk po asyście Stefana Frankiewicza i zrobiło się 3:2. To był moment zwrotny całego meczu.Po zmianie stron role odwróciły się całkowicie. Czarne Pantery wyszły na murawę jak nowy zespół – pewny siebie, agresywny i bardzo skuteczny.W 27. minucie wyrównał Mikołaj Gwoździewski, a chwilę później po podaniu Adama Sokołowskiego Pantery wyszły na prowadzenie.Później rozpoczął się prawdziwy koncert ofensywy. Marcin Kloch przejął dowodzenie – wygrywał pojedynki, ogrywał rywali i napędzał niemal każdą akcję swojej drużyny. Trafiał w 31., 33. i 50. minucie, kompletując kapitalny występ. Wspierali go Łukasz Gospodarczyk, Adam Sokołowski i Marcel Winiarski, a Pantery punktowały rywala raz za razem. W drugiej połowie zdobyły aż 7 bramek, całkowicie przełamując przebieg spotkania.Przecinak mimo trudnego momentu nie odpuszczał. W 46. minucie trafił Tomasz Janisiewicz, a w ostatniej akcji meczu ozdobą spotkania była efektowna bramka Marcina Ściegiennego, który popisał się uderzeniem piętką na 50+1 minucie. 🏆 MVP meczu: Marcin KlochLider Czarnych Panter. Świetny technicznie, praktycznie nie do zatrzymania w dryblingu, z hat-trickiem i ogromnym wpływem na ofensywę zespołu. To on był twarzą wielkiego powrotu swojej drużyny.🔥 Wyróżnienie:Łukasz Gospodarczyk – gol i asysta, bardzo aktywny po przerwieJakub Sobota – dwa trafienia i świetny początek meczu dla PrzecinakaKhwab Gianchandani – motor napędowy gospodarzy w pierwszej połowiePrzecinak wygrał pierwszą połowę, ale Czarne Pantery wygrały mecz. Wynik 9:4 pokazuje ich siłę ofensywną i charakter. FC Cudee Mą 3:3 Czarne SmokiDerby zaprzyjaźnionych ekip, sześć goli i emocje do ostatnich sekund! Remis, który smakował jak wielki mecz! To spotkanie miało wszystko, czego można oczekiwać od ligowego widowiska. Dwie dobrze znające się drużyny, duża intensywność, zwroty akcji i walka do końca. Przed pierwszym gwizdkiem można było zakładać wyrównane starcie – i dokładnie takie dostaliśmy.Czarne Smoki przystąpiły do meczu w okrojonym składzie, podczas gdy FC Cudee Mą dysponowało szeroką ławką rezerwowych. Mimo różnicy kadrowej, od pierwszych minut to właśnie Smoki wyglądały bardzo solidnie organizacyjnie.Początek spotkania był zamknięty i ostrożny. Obie drużyny próbowały swoich sił, lecz brakowało konkretów pod bramką rywala. Najlepszą okazję miał Mateusz Dytmar, który znalazł się sam przed bramkarzem, jednak uderzył zbyt centralnie i golkiper Cudee Mą uratował swój zespół. Chwilę później zrobiło się groźnie w polu karnym gospodarzy. Po wysokiej piłce dwóch zawodników wyskoczyło do pojedynku głową, co zakończyło się bolesnym zderzeniem. Ucierpiał kapitan Smoków Mateusz Dytmar, który musiał na moment opuścić boisko. Pokazał jednak charakter i szybko wrócił do gry.W 20. minucie właśnie on odegrał kluczową rolę. Dograł idealną piłkę do Bartka Szynkaruka, a ten huknął z pierwszej piłki nie do obrony. Potężny strzał dał Smokom prowadzenie 0:1. Do przerwy goście utrzymali przewagę, a defensywa obu zespołów pracowała bardzo solidnie.Po zmianie stron obraz gry długo się nie zmieniał. Obie drużyny grały twardo, odpowiedzialnie i nie zostawiały rywalowi wiele miejsca. W 35. minucie Smoki wyprowadziły kolejny cios. Cezary Pruszczyk przełamał linię defensywy i precyzyjnym uderzeniem po ziemi zza pola karnego podwyższył na 0:2. Wydawało się, że goście są blisko zwycięstwa, ale wtedy FC Cudee Mą ruszyło do odrabiania strat.W 37. minucie po kapitalnym dośrodkowaniu najwyżej – a właściwie najcelniej – wyskoczył Fabian Wilk, który mimo najniższego wzrostu na boisku strzałem głową zdobył bramkę na 1:2 po asyście Rafała Soborzyńskiego. Radość gospodarzy trwała krótko. W 39. minucie po zamieszaniu w polu karnym znów uderzył Bartek Szynkaruk, kompletując dublet i przywracając Smokom dwubramkowe prowadzenie – 1:3.Cudee Mą jednak nie zamierzało się poddać. W 41. minucie kontaktową bramkę zdobył Daniel Kowalski po podaniu Patryka Michalskiego. Wynik 2:3 dał gospodarzom nową energię.Końcówka należała już do nich. Napór rósł z minuty na minutę, a Smoki coraz głębiej cofały się pod własną bramkę. W 47. minucie padło wyrównanie – po dośrodkowaniu Daniela Kowalskiego do siatki głową trafił Mateusz Kozłowski. Było 3:3 i stadion eksplodował emocjami. W jednej z ostatnich akcji meczu Smoki mogły nawet przegrać, ale Cezary Pruszczyk wybił piłkę niemal z linii bramkowej, ratując punkt swojej drużynie.🏆 MVP meczu: Daniel KowalskiLider FC Cudee Mą w najtrudniejszym momencie. Gol, asysta i ogromny wpływ mentalny na drużynę podczas pościgu za wynikiem.🔥 Wyróżnienie: Bartek SzynkarukDwa gole i najgroźniejsza postać ofensywy Czarnych Smoków. Kiedy był przy piłce, zawsze pachniało bramką.👏 Na słowa uznania zasługują też obie drużyny – za charakter, walkę i widowisko godne hitu kolejki.FC Cudee Mą wraca z 0:2 i 1:3, Czarne Smoki pokazują serce mimo wąskiej kadry. Remis 3:3 to wynik, który nikogo nie rozczarował.

22.04.2026

Podsumowanie czwartej kolejki - Dywizja 2

Podsumowanie czwartej kolejki - Dywizja 2

Bimbrownicy 1:0 Lamparty LesznowolaMecz pełen napięcia, zwrotów akcji i bohatera między słupkami! Spotkanie Bimbrowników z Lampartami Lesznowola od pierwszego gwizdka miało bardzo wyrównany charakter. Obie drużyny grały uważnie w defensywie, a każdy błąd mógł zdecydować o końcowym wyniku.Pierwszy mocny sygnał dali Lamparty. Po indywidualnym rajdzie jednego z zawodników padł groźny strzał, ale kapitalną interwencją popisał się Alan Rozłucki, który sparował piłkę na poprzeczkę. Chwilę później golkiper Bimbrowników znów stanął na wysokości zadania, zatrzymując kolejną świetną okazję rywali.Napór Lampartów trwał, lecz Alan po raz trzeci ratował swój zespół, pokazując ogromny refleks i spokój w kluczowych momentach. Gdy wydawało się, że to goście są bliżej otwarcia wyniku, Bimbrownicy zadali cios. W 22. minucie Arkadiusz Jarząb popisał się kapitalnym uderzeniem w samo okienko i dał swojej drużynie prowadzenie 1:0. Końcówka przyniosła dodatkowe emocje. Jeden z zawodników Bimbrowników został ukarany czerwoną kartką za niesportowe zachowanie, co otworzyło Lampartom szansę na odwrócenie losów meczu. Chwilę później sędzia wskazał na wapno – rzut karny dla Lampartów, który wykonywał Kacper Seriwnek.I wtedy znów pojawił się bohater tego spotkania. Alan Rozłucki obronił rzut karny, pieczętując znakomity występ i zapewniając swojej drużynie komplet punktów. Bimbrownicy wygrywają minimalnie, ale po meczu pełnym walki i dramaturgii. Lamparty mogą żałować niewykorzystanych sytuacji, natomiast gospodarze mają swojego MVP – Alana Rozłuckiego. LiterPool 0:3 LaLaga (walkower)Spotkanie pomiędzy LiterPool a LaLagą nie doszło do skutku z powodu walkowera. Zgodnie z regulaminem komplet punktów oraz zwycięstwo 3:0 zostało przyznane drużynie LaLaga.MKS Piaseczno (F) 3:12 Lakoksy Old BoysGrad goli, otwarty futbol i pokaz skuteczności Lakoksów! Spotkanie MKS Piaseczno (F) z Lakoksami Old Boys przyniosło prawdziwy festiwal bramek. Od pierwszych minut było widać, że goście przyjechali po komplet punktów, ale gospodarze również momentami pokazali charakter i ofensywny potencjał.Lakoksy rozpoczęły skutecznie. Wynik otworzyły po strzale, po którym piłka odbiła się jeszcze rykoszetem i zmyliła bramkarza Piaseczna. Chwilę później golkiper gospodarzy uratował swój zespół fantastyczną interwencją, broniąc uderzenie z bardzo bliskiej odległości.Goście nie zwalniali tempa i po chwili podwyższyli na 0:2 po efektownym strzale z woleja. Piaseczno odpowiedziało jednak błyskawicznie – szybka kontra zakończyła się trafieniem kontaktowym i zrobiło się 1:2.Lakoksy szybko odzyskały kontrolę nad meczem, zdobywając gola na 1:3. Chwilę później bramkarz Piaseczna znów błysnął, zatrzymując sytuację sam na sam, gdy Adam Lipka-Chudzik ruszył z piłką niemal od połowy boiska.Kluczowy moment meczu nastąpił po faulu obrońcy Piaseczna, który jako ostatni zawodnik zatrzymał akcję rywali i obejrzał czerwoną kartkę. Gra w osłabieniu mocno utrudniła gospodarzom pogoń za wynikiem. 🟥Mimo to Piaseczno nie złożyło broni. Po bramce kontaktowej na 3:2 wydawało się, że mecz może jeszcze nabrać nowych emocji, jednak Lakoksy natychmiast odpowiedziały kontrą i ponownie odskoczyły. Następnie padła bramka na 5:2 po kolejnym mocnym strzale z woleja.Swoje trafienie zanotował także Dymytro Zhdanov, który najlepiej odnalazł się w polu karnym i dobił piłkę wyplutą przez bramkarza. Gdy zrobiło się 6:3, przez chwilę oglądaliśmy wymianę ciosów z obu stron.Końcówka należała już jednak zdecydowanie do Lakoksów Old Boys. Goście bezlitośnie wykorzystywali błędy rywali, brak powrotów do defensywy i wolne przestrzenie. Skutecznie wykańczali kolejne kontry, systematycznie podnosząc wynik aż do 12:3. 🚀Lakoksy Old Boys pokazali doświadczenie, siłę ofensywną i kapitalną skuteczność. MKS Piaseczno (F) walczyło ambitnie, ale błędy w defensywie i gra w osłabieniu okazały się zbyt dużym ciężarem.Piaseczno / Błysk 7:3 CPN United CastillaLider pokazał siłę po trudnym początku i zdominował drugą połowę! 🏆Wieczorne spotkanie zamykające kolejkę przyniosło sporo emocji, zwrotów akcji i aż dziesięć bramek. CPN United Castilla rozpoczęło odważnie, ale z czasem inicjatywę przejęło rozpędzone Piaseczno / Błysk, które potwierdziło wysoką formę.Początek należał do gości. W 6. minucie sędzia podyktował rzut karny dla CPN United Castilla, a do piłki podszedł Kamil Zwardoń, który pewnym strzałem otworzył wynik meczu – 0:1. 🎯Piaseczno odpowiedziało błyskawicznie. W 10. minucie po dokładnym dośrodkowaniu świetnie w polu karnym odnalazł się Viktor Syvukha, który celnym strzałem głową doprowadził do remisu 1:1. Tę samą akcję świetnie dograł Mykola Roshior, notując asystę.CPN nie zamierzało się cofać i już w 11. minucie ponownie wyszło na prowadzenie. Po szybkiej kontrze drugi raz tego dnia trafił Kamil Zwardoń, dając swojej drużynie wynik 1:2.Piaseczno mogło wyrównać chwilę później, lecz groźne uderzenie zatrzymał słupek. Chwilę po tym gospodarze dopięli swego. W 13. minucie błąd defensywy CPN wykorzystał Mykola Roshior, doprowadzając do remisu 2:2.W pierwszej połowie nie zabrakło ostrzejszych starć. Po jednym z brzydkich fauli zawodnika CPN gospodarze mieli rzut wolny, jednak nie zdołali zamienić go na bramkę.Po zmianie stron Piaseczno wrzuciło wyższy bieg. W 37. minucie po pięknej, dwójkowej akcji ponownie trafił Viktor Syvukha, wyprowadzając zespół na prowadzenie 3:2. Chwilę później gospodarze poszli za ciosem – w 38. minucieMykola Roshior podwyższył na 4:2, a sekundę później po kolejnej składnej akcji padła bramka na 5:2 autorstwa Vladyslava Hlazkova. 🔥CPN próbowało wrócić do gry, lecz świetną interwencją popisał się bramkarz Piaseczna, broniąc sytuację sam na sam. To był moment, który ostatecznie podciął skrzydła rywalom.Końcówka należała już zdecydowanie do gospodarzy.⚽ 47' Mykola Roshior – 6:2⚽ 46' Kamil Zwardoń – 6:3⚽ 50' Mykola Roshior – 7:3Piaseczno / Błysk kontrolowało wydarzenia na boisku, dominowało fizycznie i piłkarsko, a kolejne akcje ofensywne rozbijały defensywę gości.Piaseczno / Błysk wygrywa 7:3 i umacnia swoją pozycję w czołówce. To był kolejny sygnał, że ten zespół mierzy naprawdę wysoko.

22.04.2026

Podsumowanie trzeciej kolejki - Dywizja 2

Podsumowanie trzeciej kolejki - Dywizja 2

MKS Piaseczno (F) 7:0 Lamparty LesznowolaWynik może sugerować jednostronne widowisko, ale przebieg meczu był znacznie bardziej złożony. Pierwsza połowa to wyrównana gra z obu stron, sporo walki i sytuacji, które długo nie znajdowały drogi do siatki.Lamparty mogły liczyć na świetnie dysponowanego między słupkami Macieja Fabijańczyka, który kilkukrotnie ratował swój zespół w trudnych momentach. Jego interwencje utrzymywały wynik i pozwalały Lampartom pozostać w grze – bez wątpienia jedna z kluczowych postaci tej części spotkania.Przełamanie nastąpiło po zmianie stron. W 25. minucie wynik otworzył Maciej Pyrka, a już chwilę później, w 26. minucie, Marcin Sentkowski podwyższył prowadzenie. Te dwa szybkie ciosy ustawiły dalszy przebieg meczu.MKS złapał rytm i konsekwentnie budował przewagę. W 30. minucie na listę strzelców wpisał się Piotr Lach, a kolejne trafienie dorzucił w 36. minucie Damian Jeziorek. Lamparty próbowały odpowiadać, jednak z minuty na minutę brakowało im sił, by utrzymać intensywność gry.Końcówka należała już zdecydowanie do MKS. W 47. minucie ponownie trafił Piotr Lach, w 49. minucie kolejną bramkę dołożył Marcin Sentkowski, a wynik spotkania zamknął Sławomir Zaremba w 50. minucie.MKS Piaseczno (F) wygrał 7:0, jednak wynik nie oddaje w pełni wysiłku Lampartów, szczególnie z pierwszej połowy.kontrolował tempo i brał ciężar gry na siebie.MVP meczu: Marcin Sentkowski – jego wpływ na grę zespołu wykraczał poza liczby. Wprowadzał spokój, kontrolował tempo i brał ciężar gry na siebie.Wyróżnienie: Piotr Lach – 2 gole i udział w akcjach ofensywnych, bardzo aktywny i skuteczny pod bramką rywala.Na uwagę zasługuje również występ Macieja Fabijańczyka – jego interwencje w pierwszej połowie długo utrzymywały Lamparty w grze i uchroniły zespół przed stratą większej liczby bramek już na początku spotkania.Piaseczno/Błysk 8:3 LaLagaSpotkanie zapowiadało się jako jedno z ciekawszych w tej kolejce – lider podejmował drużynę, która już wcześniej pokazała, że potrafi grać bez kompleksów i zaskakiwać rywali.Od pierwszych minut było jednak widać, że Piaseczno/Błysk chce narzucić swoje warunki. Szybka gra, dokładne podania i dobra organizacja sprawiły, że to oni przejęli inicjatywę i zaczęli budować przewagę. Kontrolowali tempo, zmuszając rywala do biegania bez piłki i szukania swoich okazji głównie w kontratakach.LaLaga nie pozostawała jednak bierna. W momentach, gdy udawało się przejąć piłkę, potrafiła wyjść z szybkimi akcjami i zagrozić bramce przeciwnika. To właśnie te fragmenty pokazały ich największy atut – nieprzewidywalność i odwagę w ofensywie. Zdobyte bramki były efektem konsekwencji i wykorzystania swoich momentów.Mimo tego Piaseczno/Błysk przez większość spotkania utrzymywało pełną kontrolę. Ich gra była bardziej poukładana, a każdy kolejny fragment meczu pokazywał różnicę w skuteczności i zarządzaniu tempem. Gdy tylko pojawiała się przestrzeń, potrafili ją wykorzystać i systematycznie powiększać przewagę.W drugiej części meczu było widać, że Piaseczno zaczyna „zamykać” spotkanie. Mniej chaosu, więcej kontroli i konsekwentne dokładanie kolejnych trafień sprawiły, że wynik zaczął wyraźnie odjeżdżać. LaLaga próbowała jeszcze wrócić do gry, ale zabrakło stabilności w defensywie, by realnie zagrozić odwróceniem losów meczu.Ostatecznie Piaseczno/Błysk wygrywa 8:3, potwierdzając swoją wysoką formę i pokazując, że na tym etapie rozgrywek jest jednym z najbardziej kompletnych zespołów w lidze.MVP meczu: Viktor Syvukha – prawdziwy lider środka pola. To on wprowadzał spokój, kontrolował tempo i podejmował kluczowe decyzje w momentach, gdy mecz mógł się otworzyć. Jego obecność była fundamentem dla ofensywy zespołu.Wyróżnienie: Mykola Roshior – niezwykle skuteczny pod bramką rywala, aktywny przez cały mecz i konsekwentny w wykańczaniu akcji. Jeden z głównych motorów napędowych ofensywy Piaseczna.Piaseczno/Błysk wysyła jasny sygnał – forma rośnie z kolejki na kolejkę.LaLaga pokazuje charakter i ofensywny potencjał, ale musi popracować nad stabilnością, by walczyć o punkty z czołówką.⚽️ CPN United Castilla 7:5 Lakoksy OldboysZderzenie młodości z doświadczeniem – dokładnie tak wyglądało to spotkanie od pierwszego gwizdka. Tempo, intensywność i otwarta gra sprawiły, że kibice od początku oglądali mecz pełen sytuacji i bramek.Lepiej w spotkanie weszli zawodnicy Lakoksów Oldboys. Już w 4. minucie Łukasz Kowalski otworzył wynik, a kilka minut później ponownie wpisał się na listę strzelców (12’), pokazując skuteczność i doświadczenie w wykańczaniu akcji. Castilla musiała szybko odpowiedzieć – i zrobiła to.Pierwszy sygnał dał Damian Chojnowski (6’), a kolejne trafienia Kamila Walędzika (17’) i Wiktora Rajskiego (25’) pozwoliły odrobić straty i wrócić do gry. Mecz zaczął przypominać prawdziwą wymianę ciosów – jedna akcja za drugą, bez kalkulacji.W drugiej części spotkania tempo nie spadło. Lakoksy ponownie próbowały przejąć inicjatywę – trafienia Adama Lipki-Chudzika (40’, 48’) oraz kolejna bramka Kowalskiego (50’) utrzymywały ich w grze. Jednak Castilla odpowiadała równie skutecznie.Kluczowym zawodnikiem okazał się Damian Chojnowski, który napędzał ofensywę i regularnie znajdował drogę do bramki (39’, 42’), a kolejne trafienia Jakuba Drozda (43’) i Łukasza Szwedo (46’) przechyliły szalę na stronę gospodarzy.Mimo ambitnej postawy Lakoksów Oldboys i ich doświadczenia, to młodość, dynamika i konsekwencja Castilli w decydujących momentach zrobiły różnicę.Końcowy wynik 7:5 oddaje charakter tego spotkania – ofensywnego, intensywnego i trzymającego w napięciu do ostatnich minut.MVP meczu: Damian Chojnowski – motor napędowy Castilli. Kluczowe bramki i ogromny wpływ na ofensywę zespołu.Wyróżnienie: Łukasz Kowalski – lider Lakoksów, skuteczny i aktywny przez całe spotkanie, trzymał swoją drużynę w grze do samego końca.Młodość kontra doświadczenie – tym razem górą energia i konsekwencja.Takie mecze budują charakter ligi 🔥⚽️

15.04.2026

Podsumowanie trzeciej kolejki - Dywizja 1

Podsumowanie trzeciej kolejki - Dywizja 1

CPN United 7:2 Czarne SmokiSpotkanie rozpoczęło się pod dyktando CPN United, którzy od pierwszych minut narzucili swój styl gry. Dokładne podania i cierpliwe budowanie akcji sprawiały, że Czarne Smoki miały duże problemy z dojściem do piłki. Mimo kontroli nad meczem, to właśnie Smoki jako pierwsze zadały cios – w 6. i 7. minucie dwukrotnie do siatki trafił Mateusz Walczak, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.Stracone bramki podziałały mobilizująco na drużynę z Raszyna. W 12. minucie kontaktowego gola zdobył Sebastian Cybulski, a CPN zaczął coraz mocniej naciskać. Na drodze stawał jednak znakomicie dysponowany Kuba Rudziński, który przez długi czas utrzymywał swój zespół w grze.Przełamanie przyszło w 21. minucie – Natan Landsberg wykorzystał moment zawahania i doprowadził do wyrównania. Chwilę później, w 22. minucie, ponownie uderzył Cybulski, wyprowadzając CPN na prowadzenie. Do przerwy było 3:2, a mecz pozostawał otwarty.Druga połowa to już wyraźna przewaga CPN United. Czarne Smoki zaczęły odczuwać trudy pierwszej części spotkania, a rywale konsekwentnie podkręcali tempo. W 30. minucie bramkę dołożył Dawid Laskus, a następnie CPN systematycznie powiększał przewagę – 42. minuta (Landsberg), 44. minuta (Daniel Gut) i ponownie 49. minuta (Landsberg).Smoki próbowały odpowiadać, jednak brakowało im skuteczności, a dobrze zorganizowana gra CPN nie pozwalała wrócić do meczu.Ostatecznie CPN United pewnie wygrał 7:2, potwierdzając swoją wysoką formę. MVP meczu: Dawid Laskus – jego wpływ na grę zespołu wykraczał poza liczby (1 gol, 1 asysta).Wyróżnienie: Natan Landsberg – 3 gole i 1 asysta, kluczowa postać ofensywy.Na uwagę zasługuje również występ Kuby Rudzińskiego – jego interwencje sprawiły, że wynik nie był jeszcze wyższy.AC Lodołamacze 7:3 Przecinak ŁazySpotkanie rozpoczęło się od mocnego wejścia Przecinaka Łazy. Już w 2. minucie Jakub Sobota zgubił krycie i pewnym strzałem otworzył wynik meczu. Szybki gol od razu ustawił tempo spotkania i zmusił Lodołamaczy do reakcji.Pierwsze minuty to wymiana akcji z obu stron, jednak brakowało konkretów pod bramką. Przełamanie przyszło w 16. minucie – Iwo Bisikiewicz precyzyjnym strzałem po ziemi doprowadził do wyrównania. Chwilę później Lodołamacze poszli za ciosem i objęli prowadzenie, wykorzystując moment dezorganizacji rywala.Przecinak nie odpuszczał – w 27. minucie ponownie Jakub Sobota wpisał się na listę strzelców, doprowadzając do remisu i utrzymując swój zespół w grze.Kluczowy moment meczu nastąpił w drugiej połowie. W 32. i 33. minucie Wojciech Gałek dwukrotnie uderzył zza pola karnego, przejmując całkowitą kontrolę nad spotkaniem. Lodołamacze złapali rytm i zaczęli dominować.Już w 34. minucie kolejną bramkę dołożył Filip Tartas, który po długim podaniu uciekł obrońcom i z dużym spokojem przelobował bramkarza. Seria szybkich trafień wyraźnie przechyliła szalę na stronę Lodołamaczy.Przecinak próbował jeszcze odpowiedzieć – w 35. minucie Marcin Ściegienny zdobył bramkę dla swojego zespołu, jednak nie wpłynęło to na przebieg meczu.Końcówka należała już do Lodołamaczy – w 45. minucie ponownie trafił Filip Tartas, a w doliczonym czasie gry, 50+1 minucie, wynik ustalił Iwo Bisikiewicz.Ostatecznie AC Lodołamacze wygrali 7:3, prezentując ofensywną jakość i świetną skuteczność w drugiej połowie. MVP meczu: Wojciech Gałek – 2 gole i 1 asysta, ogromny wpływ na przebieg spotkania, aktywny zarówno w defensywie, jak i ofensywie. Wyróżnienie: Filip Tartas – 3 gole i 1 asysta, lider ataku, spokój i skuteczność w kluczowych momentach. To był mecz, który dostarczył kibicom wszystkiego – tempa, emocji i dużej liczby bramek.FC Cudde Mą 2:8 Czarne PanterySpotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane. Obie drużyny stawiały na indywidualne akcje i solidną defensywę, przez co długo brakowało konkretów pod bramką.Przełamanie przyszło w 21. minucie – Marcin Kloch wykorzystał moment zawahania obrony i otworzył wynik meczu. Cudde Mą szybko odpowiedziało – w 23. minucie Daniel Kowalski doprowadził do wyrównania, przywracając nadzieję swojej drużynie.Końcówka pierwszej połowy należała jednak do Panter. W doliczonym czasie gry, 25+1 minucie, Alan Gomuła zdobył tzw. „bramkę do szatni”, dając swojej drużynie prowadzenie 2:1.Druga połowa to już zupełnie inny obraz meczu. Czarne Pantery podkręciły tempo i zaczęły dominować na boisku. W 37. minucie ponownie trafił Marcin Kloch, a chwilę później, w 42. i 43. minucie, Łukasz Gospodarczyk dwukrotnie wpisał się na listę strzelców, rozbijając defensywę rywala.Pantery nie zwalniały – w 46. minucie Kloch skompletował kolejne trafienie, a końcówka spotkania należała do nowych i ofensywnych akcentów drużyny. W 50+3 minucie Kloch dorzucił jeszcze jedną bramkę, a chwilę później, w 50+4 minucie, Natan Skoneczny przypieczętował wysokie zwycięstwo swojego zespołu.Cudde Mą zdołało odpowiedzieć tylko raz w drugiej połowie – w 48. minucie Mateusz Kozłowski zdobył drugą bramkę dla swojej drużyny, jednak nie miało to już wpływu na końcowy wynik.Ostatecznie Czarne Pantery wygrały 8:2, prezentując ofensywną jakość i świetną skuteczność w drugiej części meczu. MVP meczu: Marcin Kloch – 4 gole i 1 asysta, lider ofensywy, kluczowa postać spotkania. Wyróżnienie: Łukasz Gospodarczyk – duży wpływ na przebieg gry, udział przy kilku bramkach i ciągłe zagrożenie pod bramką rywala.Druga połowa w wykonaniu Panter to pokaz siły ofensywnej i potwierdzenie ich rosnącej formy w lidze.

15.04.2026

Podsumowanie drugiej kolejki - Dywizja 1

Podsumowanie drugiej kolejki - Dywizja 1

Czarne Smoki 5:5 Rodzina OrlikOneMecz, który otworzył drugą kolejkę w Dywizji 1, od początku stał na bardzo wysokim tempie i dużym zaangażowaniu obu zespołów. Już pierwsze minuty pokazały, że będzie to spotkanie pełne zwrotów akcji.Wynik otworzyły Czarne Smoki w 6. minucie – do siatki trafił Mikołaj Zawadzki, a chwilę później po asyście Bartka Szynkaruka było już groźnie pod bramką OrlikOne. Smoki poszły za ciosem i w 16. minucie podwyższyły prowadzenie za sprawą Bartka Kwietniewskiego.Rodzina OrlikOne odpowiedziała w 18. minucie, gdy Paweł Ossowski zdobył kontaktową bramkę. Chwilę później do głosu doszli jednak ponownie Smoki – Gracjan Brzeziński (18’) przywrócił dwubramkowe prowadzenie.Końcówka pierwszej połowy to już prawdziwa wymiana ciosów. W 20. minucie trafił Piotr Rączkowski, a w 21. minucie wyrównał Mateusz Okulus. Smoki nie pozostały dłużne – w 28. minucie bramkę zdobył Bartek Szynkaruk, ponownie wyprowadzając swój zespół na prowadzenie.Druga połowa utrzymała intensywność gry. W 37. minucie dla OrlikOne trafił Sebastian Kawecki, a w samej końcówce – w 46. minucie – Smoki ponownie wyszły na prowadzenie po golu Mateusza Dytmara.Gdy wydawało się, że trzy punkty trafią do Czarnych Smoków, ostatnie słowo należało do Rodziny OrlikOne. W 50. minucie Piotr Rączkowski doprowadził do wyrównania na 5:5, ustalając wynik spotkania.Na szczególne wyróżnienie zasługuje bramkarz Rodziny OrlikOne, który już w pierwszej połowie kilkukrotnie ratował swój zespół i utrzymał go w grze.Remis 5:5 w pełni oddaje przebieg tego meczu – szybki, otwarty i pełen emocji do ostatniego gwizdka.Przecinak Łazy 3:2 FC Cudde MąOd pierwszego gwizdka było jasne, że czeka nas wyrównane i intensywne spotkanie. Obie drużyny weszły w mecz odważnie, stawiając na ofensywę i dużą liczbę strzałów.Wynik w 7. minucie otworzył Nikodem Kłos, dając prowadzenie Przecinakowi. Odpowiedź przyszła jednak bardzo szybko – w 11. minucie Jakub Kozłowski popisał się świetnym uderzeniem zza pola karnego, doprowadzając do wyrównania.Zespół Cudde Mą poszedł za ciosem i postawił na odważne próby z dystansu. Już w 13. minucie przyniosło to efekt – Daniel Kowalski oddał strzał niemal z połowy boiska, a po zamieszaniu w polu karnym piłka znalazła drogę do siatki.Do końca pierwszej połowy tempo nie spadło. Przecinak tworzył kolejne sytuacje, ale bardzo dobrze między słupkami spisywał się Błażej Kozłowski, który wielokrotnie ratował swój zespół. Do przerwy Cudde Mą prowadziło 2:1.Druga połowa rozpoczęła się w podobnym stylu – akcja za akcją, dużo walki i niewiele miejsca na błędy. Na wyrównanie trzeba było poczekać do 37. minuty, kiedy to Marcin Ścięgienny wykorzystał moment zawahania rywali i doprowadził do remisu.Z każdą minutą było widać, że Cudde Mą zaczyna tracić siły, a Przecinak coraz mocniej naciska. Mimo to końcówka była niezwykle otwarta – blisko zmiany wyniku był m.in. Fabian Wilk, który po indywidualnej akcji minął rywala, ale zabrakło precyzji przy wykończeniu.Jak to często bywa – niewykorzystane sytuacje się mszczą. W 50. minucie decydujący cios zadał Jakub Sobota, dając Przecinakowi zwycięstwo 3:2.MVP spotkania: Nikodem Kłos – aktywny przez cały mecz, otworzył wynik i dołożył kluczową asystę przy zwycięskiej bramce.CPN United 8:2 Czarne PanteryPrzed tym spotkaniem układ sił wydawał się jasny – po jednej stronie główny kandydat do tytułu, po drugiej ambitna drużyna, która chciała postawić się faworytowi. Boisko szybko jednak zweryfikowało te założenia.CPN od pierwszych minut narzucił swój styl – szybkie tempo, dokładne podania i pełna kontrola gry. W 7. minucierozpoczął się prawdziwy festiwal strzelecki. Najpierw na listę strzelców wpisał się Mikołaj Makowski, a chwilę później Szymon Rusin podwyższył na 2:0.Zespół z Raszyna nie zwalniał – kolejne minuty to konsekwentne budowanie przewagi i skuteczność pod bramką rywala. Pantery miały swoje momenty, próbowały odpowiedzieć, ale brakowało im konkretów w finalizacji akcji. Do przerwy CPN prowadził już 5:0, praktycznie rozstrzygając losy spotkania.Po zmianie stron tempo nieco spadło, co wykorzystały Czarne Pantery. W 33. minucie Tomasz Bastek zdobył pierwszą bramkę dla swojego zespołu, dając chwilową nadzieję na powrót do gry. CPN jednak szybko odpowiedział, nie pozwalając rywalom złapać kontaktu.W dalszej części meczu faworyt ponownie przejął pełną kontrolę, dokładając kolejne trafienia. Pantery zdołały jeszcze raz pokonać bramkarza rywali – w 39. minucie na listę strzelców wpisał się Mikołaj Gwoździewski – ale było to zdecydowanie za mało, by odwrócić losy meczu.Ostatecznie CPN United pewnie wygrywa 8:2, potwierdzając, że w tej edycji ligi prezentuje najwyższy poziom i będzie bardzo trudny do zatrzymania.MVP spotkania: Jakub Gut – jedna bramka i trzy asysty, ale przede wszystkim ogromny wpływ na grę zespołu. Lider w środku pola, który dyktował tempo i kierował ofensywą CPN.

01.04.2026

Podsumowanie drugiej kolejki - Dywizja 2

Podsumowanie drugiej kolejki - Dywizja 2

Bimbrownicy 5:3 MKS Piaseczno (F)Spotkanie rozpoczęło się od mocnego uderzenia gości. Już w 1. minucie po niefrasobliwej grze Bimbrowników we własnym polu karnym piłkę do siatki skierował Artur Antecki, dając Piasecznu szybkie prowadzenie. Przez kolejne fragmenty to właśnie goście byli stroną aktywniejszą, budując przewagę i szukając kolejnych trafień.Bimbrownicy przetrwali napór i zaczęli odpowiadać. Po jednej z kontr piłka zatrzymała się na spojeniu bramki, a chwilę później w 17. minucie Konrad Płatek doprowadził do wyrównania pięknym strzałem z rzutu wolnego – 1:1.Gospodarze poszli za ciosem. W 21. minucie najpierw Rafał Grabiński wyprowadził zespół na prowadzenie po składnej akcji, a chwilę później Bimbrownicy ustabilizowali grę, przejmując kontrolę nad spotkaniem.Po przerwie tempo nieco spadło – obie drużyny długo badały się w środkowej części boiska. Przełamanie przyszło w 33. minucie, kiedy Marcin Chmielewski wykorzystał błąd Piaseczna i podwyższył na 3:1.Końcówka meczu przyniosła jednak kolejne emocje. W 37. minucie kontaktowego gola zdobył Kamil Burchacki, a w 41. minucie do siatki trafił Krzysztof Kosiorek, zmniejszając straty do 4:3 i przywracając nadzieje Piasecznu.Bimbrownicy odpowiedzieli jednak w kluczowym momencie. W 40. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Michał Kowalski, dając swojej drużynie oddech. Gdy Piaseczno ruszyło do ataku w końcówce, gospodarze wykorzystali przestrzeń i w 48. minucie przypieczętowali zwycięstwo kolejnym trafieniem Michała Kowalskiego na 5:3.Mecz pełen zwrotów akcji – od szybkiego prowadzenia Piaseczna, przez kontrolę Bimbrowników, aż po nerwową końcówkę i decydującą kontrę.CPN United Castilla 8:3 Lamparty LesznowolaSpotkanie miało nietypowy przebieg, bo przez długi czas to Lamparty narzucały warunki gry. CPN w pierwszej połowie było cofnięte i skupione na defensywie, dodatkowo po kontuzji bramkarza między słupkami stanął zawodnik z pola. Mimo przewagi, Lamparty nie potrafiły jej udokumentować – najlepsza, stuprocentowa sytuacja nie została wykorzystana.I to się szybko zemściło. Po jednej z kontr CPN objęło prowadzenie 1:0, odwracając obraz spotkania. Chwilę później było blisko podwyższenia – po indywidualnej akcji zawodnika CPN piłka zatrzymała się na słupku.Kolejne minuty to już rosnąca przewaga CPN. Po zamieszaniu w polu karnym i błędzie bramkarza Lampartów piłka wpadła do siatki, a chwilę później Kamil Zwardoń podwyższył na 2:0 z rzutu karnego. Po tym fragmencie CPN złapało rytm i zaczęło kontrolować mecz, budując prowadzenie aż do 4:0.Lamparty odpowiedziały w 24. minucie, gdy Kacper Serwinek zdobył bramkę na 4:1 i dał sygnał do walki. Jednak CPN szybko ostudziło te nadzieje – mocne uderzenie i było już 5:1.Druga część meczu to już wyraźna dominacja CPN. Mimo że Lamparty wykorzystały błąd bramkarza i zmniejszyły straty na 5:2, gospodarze kontrolowali przebieg spotkania, tworząc kolejne sytuacje i systematycznie powiększając przewagę – aż do 7:2.Końcówka to już pełna kontrola i pewność w grze CPN, które zamknęło mecz wynikiem 8:3, momentami „bawiąc się” na boisku.Mecz, który zaczynał się od przewagi Lampartów, ostatecznie pokazał skuteczność i konsekwencję CPN – szczególnie w kontrataku i wykorzystaniu błędów rywala.Piaseczno/Błysk 10:1 LiterpoolPoczątek spotkania był dość wyrównany – obie drużyny przez pierwsze minuty badały się nawzajem, a klarownych sytuacji brakowało po obu stronach. Ten stan nie trwał jednak długo.Już w 8. minucie Piaseczno/Błysk otworzyło wynik po składnej akcji – Mykola Roshior wykończył akcję i było 1:0. Chwilę później, w niemal bliźniaczej sytuacji, wynik podwyższył Roman Linetskiy (9’).Napór nie ustawał. W 10. minucie po dynamicznej akcji i dobitce wolejem padła bramka na 3:0 (Ramzi Harrabi), a kolejne trafienie przyszło szybko – Roman Linetskiy (12’) podwyższył na 4:0. W tym momencie mecz wyraźnie przeszedł pod kontrolę Piaseczna, które dzięki szerokiej ławce mogło utrzymywać wysokie tempo i rotację.W międzyczasie warto odnotować dobrą interwencję bramkarza Piaseczna, który nie pozwolił Literpoolowi złapać kontaktu z meczem.Druga część to już pełna dominacja. W 23. minucie trafił Vladyslav Hlazkov, a kolejne minuty przyniosły dalsze bramki – m.in. Roman Linetskiy (37’) oraz Mykola Roshior (38’, 40’, 49’). Dołożył się także Viktor Syvukha (39’) i wynik urósł aż do 10:0.Literpool odpowiedział dopiero w końcówce – w 46. minucie Filip Kawczyński zdobył honorową bramkę po ładnym uderzeniu z rzutu wolnego, ustalając wynik meczu na 10:1.Spotkanie, które zaczęło się spokojnie, szybko zamieniło się w jednostronne widowisko. Piaseczno/Błysk potwierdziło swoją siłę ofensywną i szerokość składu, dominując przeciwnika praktycznie w każdym aspekcie gry.LaLaga 4:4 Lakoksy Old BoysJedno z najbardziej wyrównanych i emocjonujących spotkań tej kolejki. Od pierwszych minut było widać, że żadna z drużyn nie zamierza odpuścić, a tempo meczu szybko rosło.Już na początku bramkarz LaLagi musiał wykazać się refleksem – po świetnej interwencji piłka zatrzymała się jeszcze na słupku, ratując zespół przed stratą gola. Chwilę później Lakoksy dopięły swego. W 19. minucie Łukasz Kowalskipopisał się precyzyjnym strzałem z rzutu wolnego i było 0:1.Ten sam zawodnik chwilę później ponownie wpisał się na listę strzelców – po zagraniu ręką sędzia wskazał na wapno, a Lakoksy pewnie wykorzystały rzut karny, podwyższając prowadzenie na 0:2.LaLaga odpowiedziała w idealnym momencie – tuż przed przerwą zdobyła kontaktową bramkę, co wyraźnie zmieniło obraz spotkania po zmianie stron.Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia LaLagi. Jeden z zawodników popisał się kapitalnym strzałem z dystansu – piłka odbiła się od poprzeczki i wpadła do siatki, dając wyrównanie na 2:2.To był moment przełomowy. LaLaga poszła za ciosem i po kolejnej składnej akcji wyszła na prowadzenie 3:2. Lakoksy jednak nie zamierzały się poddać – szybko odpowiedziały, doprowadzając do stanu 3:3.W końcówce meczu oglądaliśmy prawdziwą wymianę ciosów. Padły kolejne bramki i wynik zatrzymał się na 4:4, co najlepiej oddaje charakter tego spotkania.Ostatnie minuty to popis bramkarza LaLagi, który najpierw zaliczył podwójną interwencję po groźnym strzale, a chwilę później sparował potężne uderzenie z dystansu na poprzeczkę – piłka zmierzała w samo okienko.Mecz zakończył się remisem, ale był to jeden z tych pojedynków, które pokazują, czym jest Lesznowolska Liga 6-stek – intensywnością, walką do końca i dużą jakością po obu stronach.

01.04.2026

Podsumowanie pierwszej kolejki - Dywizja 2

Podsumowanie pierwszej kolejki - Dywizja 2

CPN United Castilla – MKS Piaseczno (F) 5:7Otwarcie II Dywizji z dużą liczbą zwrotów akcjiSpotkanie otwierające II Dywizję rozpoczęło się od przewagi MKS Piaseczno (F), które w pierwszych minutach częściej utrzymywało się przy piłce i narzucało tempo gry. Efektem tego była szybko zdobyta bramka – w 2. minucie wynik otworzył Piotr Lach.MKS poszedł za ciosem i w 7. minucie podwyższył prowadzenie za sprawą Dmytro Zhdanova. CPN United Castilla odpowiedziało w 10. minucie, kiedy po kontrze bramkę kontaktową zdobył Kamil Zwardoń.Niedługo później, w 12. minucie, ten sam zawodnik doprowadził do wyrównania, wykorzystując błąd defensywy – było 2:2.W 16. minucie ponownie na prowadzenie wyszedł MKS po trafieniu Marcina Sentkowskiego. Chwilę później bramkarz CPN popisał się ważną interwencją, utrzymując swój zespół w grze.Końcówka pierwszej połowy należała jednak do CPN. W 21. minucie trafił Łukasz Szwedo, a w 23. minucie ponownie skuteczny był Kamil Zwardoń, odwracając wynik na 3:4.Po przerwie CPN kontynuowało dobrą grę i w 31. minucie podwyższyło prowadzenie. W tym momencie wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania.MKS Piaseczno wrócił jednak do gry w końcowej fazie meczu. W 41. i 42. minucie dwukrotnie do siatki trafił Piotr Lach, doprowadzając do wyrównania 5:5.Decydujące momenty należały do MKS. W 47. minucie ponownie trafił Piotr Lach, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie, a w 50. minucie wynik spotkania ustalił Adam Mazur.Spotkanie miało wyrównany przebieg i wiele zwrotów akcji. Ostatecznie skuteczność w końcówce przesądziła o zwycięstwie MKS Piaseczno (F).Bimbrownicy – Piaseczno/Błysk 1:3Skuteczność i cierpliwość po stronie BłyskuSpotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane i rozgrywane w dobrym tempie. Obie drużyny nie zamierzały czekać na rozwój wydarzeń, tylko od początku próbowały narzucić swoje warunki gry.Pierwsze fragmenty nie przyniosły wielu klarownych sytuacji, ale w okolicach 10. minuty Piaseczno/Błysk objęło prowadzenie. Mimo wyrównanego przebiegu meczu to właśnie oni potrafili wykorzystać swoją okazję i wyjść na 0:1.Bimbrownicy starali się szybko odpowiedzieć, a ważnym momentem była bardzo dobra interwencja ich bramkarza, która pozwoliła utrzymać zespół w grze. Chwilę później jednak Błysk ponownie znalazł drogę do siatki, podwyższając prowadzenie na 0:2.Mimo niekorzystnego wyniku Bimbrownicy nie odpuszczali. Mecz był fizyczny, pełen walki i pojedynków, a przewaga Piaseczna była raczej minimalna niż wyraźna. Blisko bramki kontaktowej było po efektownym strzale, który zatrzymał się na poprzeczce.W końcu wysiłki Bimbrowników przyniosły efekt – po dobrze rozegranej akcji i dośrodkowaniu zdobyli bramkę na 1:2, wracając do gry i podnosząc tempo spotkania.Końcówka należała jednak do zespołu z Piaseczna. Gdy Bimbrownicy próbowali doprowadzić do wyrównania, Piaseczno/Błysk wykorzystało jedną z kontr i podwyższyło wynik na 1:3, co praktycznie zamknęło mecz.Na uwagę zasługuje również bardzo dobra postawa bramkarza Błysku, który w kilku sytuacjach zachował koncentrację i skutecznie zatrzymywał próby rywali.Piaseczno/Błysk rozpoczyna sezon od zwycięstwa, pokazując skuteczność i dobrą organizację gry. Bimbrownicy mimo porażki mogą szukać pozytywów w swojej grze, szczególnie w zaangażowaniu i liczbie stwarzanych sytuacji.Lakoksy Oldboys – Literpool 8:4Kontrola meczu i skuteczna końcówka LakoksówSpotkanie rozpoczęło się od intensywnej gry z obu stron, a już w pierwszych minutach bramkarz Lakoksów popisał się świetną interwencją, końcówkami palców ratując swój zespół przed stratą gola.W 7. minucie wynik otworzył Adam Lipka-Chudzik, finalizując dobrze rozegraną akcję zespołu. Literpool odpowiedział w 11. minucie, kiedy na listę strzelców wpisał się Krystian Maj, doprowadzając do wyrównania 1:1.Lakoksy szybko odzyskały kontrolę nad spotkaniem. W 17. minucie ponownie trafił Adam Lipka-Chudzik, a chwilę później – w 21. minucie – skompletował hat-tricka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 3:1. W tej samej minucie wynik podwyższył jeszcze Cezary Wroniewicz, co dało Lakoksom wyraźną przewagę.Literpool nie odpuszczał i w 27. minucie Wiktor Kowalczyk zmniejszył straty na 4:2. Odpowiedź była jednak natychmiastowa – w 30. minucie kolejne trafienie dołożył Adam Lipka-Chudzik, utrzymując bezpieczny dystans.W 36. minucie wynik podwyższył Krzysztof Nagodziński (6:2), jednak końcówka meczu na moment wróciła do równowagi. W 38. minucie ponownie trafił Krystian Maj, a w 40. minucie Patryk Tober doprowadził do wyniku 6:4, dając Literpoolowi nadzieję na powrót.Lakoksy zachowały jednak spokój i wykorzystały otwartą grę rywala. W 47. minucie bramkę zdobył Tomasz Wrotek, a w 48. minucie wynik meczu ustalił Janusz Wrotek, zamykając spotkanie na 8:4.Lakoksy Oldboys potwierdzili swoją skuteczność i dobrą organizację gry, natomiast Literpool pokazał charakter, szczególnie w momencie odrabiania strat, choć ostatecznie nie zdołał odwrócić losów spotkania.LaLaga – Lamparty Lesznowola 2:5Skuteczność Lampartów kluczem do zwycięstwaSpotkanie rozpoczęło się dynamicznie, a obie drużyny od pierwszych minut starały się grać ofensywnie. Już w 14. minucie Lamparty Lesznowola objęły prowadzenie po bardzo efektownej akcji – szybkie rozegranie, zagranie piętą i wykończenie przez Damiana Seligę, który skierował piłkę do siatki.Chwilę później emocje sięgnęły zenitu – po jednej z sytuacji w polu karnym doszło do spięcia między zawodnikami obu drużyn, co zakończyło się żółtymi kartkami po obu stronach.Lamparty miały kolejne okazje do podwyższenia wyniku, jednak dwie sytuacje sam na sam pozostały niewykorzystane. Niewykorzystane szanse szybko się zemściły – w 34. minucie Kamil Berk doprowadził do wyrównania, wykorzystując moment dekoncentracji rywali.Odpowiedź Lampartów była jednak szybka i konkretna. W 40. minucie po mocnym uderzeniu z woleja ponownie wyszli na prowadzenie. Chwilę wcześniej blisko był Kacper Serwinek, którego strzał zatrzymał się na słupku, ale co się odwlecze, to nie uciecze – w 45. minucie wpisał się on na listę strzelców, podwyższając wynik na 3:1.Końcówka spotkania należała już do Lampartów. W 47. minucie kolejne trafienie dołożył Adrian Budniak, a w 50. minucie wynik meczu ustalił ponownie Damian Seliga, kompletując bardzo dobry występ swojego zespołu.LaLaga walczyła do końca i w doliczonym czasie gry (50+1) zdobyła jeszcze jedną bramkę autorstwa Marcina Szuby, jednak nie miało to już wpływu na końcowy rezultat.Lamparty Lesznowola pokazały skuteczność i lepsze wykorzystanie swoich sytuacji, co przełożyło się na pewne zwycięstwo. LaLaga mimo momentów dobrej gry musi poszukać większej efektywności w kolejnych spotkaniach.

25.03.2026

Podsumowanie pierwszej kolejki - Dywizja 1

Podsumowanie pierwszej kolejki - Dywizja 1

Czarne Smoki – AC Lodołamacze 7:3Debiutant kontra 3. drużyna poprzedniego sezonu – starcie pełne znaków zapytaniaSpotkanie pomiędzy Czarnymi Smokami a AC Lodołamaczami zapowiadało się jako jedna z większych niewiadomych pierwszej kolejki. Z jednej strony debiutujący w lidze zespół, z drugiej – trzecia drużyna poprzednich rozgrywek.Od pierwszego gwizdka mecz toczył się w szybkim tempie i przez kilka minut miał wyrównany przebieg. Obie drużyny grały ofensywnie, szukając swoich okazji do otwarcia wyniku.Przełom nastąpił około 7. minuty, kiedy Czarne Smoki wykorzystały błąd w defensywie rywali. Mikołaj Zawadzkiskutecznie wykończył akcję strzałem przy słupku, dając swojej drużynie prowadzenie.W kolejnych minutach Smoki poszły za ciosem. W 14. minucie na listę strzelców wpisał się Bartek Szynkaruk, a chwilę później ponownie trafił Mikołaj Zawadzki, podwyższając wynik na 3:0.Lodołamacze mieli swoje momenty – najgroźniejszą sytuacją był strzał w poprzeczkę – jednak nie zdołali ich wykorzystać. Dopiero w 19. minucie odpowiedzieli trafieniem Ernesta Dąbrowskiego, który precyzyjnym uderzeniem przy słupku zdobył bramkę na 3:1.Końcówka pierwszej połowy ponownie należała do Czarnych Smoków. W 24. minucie do siatki trafił Gracjan Brzeziński, a chwilę później Smoki dołożyły kolejne trafienie, utrzymując wyraźną przewagę i kontrolę nad przebiegiem spotkania.Po zmianie stron obraz gry nie uległ większej zmianie. W 37. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Mikołaj Zawadzki, a aktywny przez całe spotkanie Gracjan Brzeziński również miał swój udział w kolejnych akcjach ofensywnych.W końcówce meczu padły kolejne bramki. W 44. minucie trafienie dołożył Julian Janus, a w 47. minucie wynik podwyższył ponownie Mikołaj Zawadzki.Lodołamacze starali się wrócić do gry i w 39. minucie zdobyli drugą bramkę za sprawą Filipa Tartasa, natomiast w doliczonym czasie gry, 50+1, ponownie do siatki trafił Ernest Dąbrowski, ustalając wynik spotkania na 7:3.W końcowej fazie meczu Lodołamacze zdecydowali się na grę z lotnym bramkarzem, co miało pomóc w ofensywie. Rozwiązanie to stworzyło jednak dodatkowe przestrzenie, które Czarne Smoki skutecznie wykorzystały.W drużynie Lodołamaczy na wyróżnienie zasłużył Bartosz Gemza, który kilkukrotnie skutecznie interweniował i uchronił swój zespół przed wyższą porażką.MVP spotkania został Mikołaj Zawadzki, który odegrał kluczową rolę w zwycięstwie swojej drużyny – był aktywny przez całe spotkanie i znacząco wpłynął na wynik meczu.Czarne Smoki rozpoczynają sezon od pewnego zwycięstwa, natomiast Lodołamacze będą szukać punktów w kolejnych spotkaniach. FC Cudde Mą – CPN United 1:13Od szybkiego prowadzenia do pełnej dominacji CPN UnitedSpotkanie pomiędzy FC Cudde Mą a CPN United rozpoczęło się w zaskakującym stylu. W pierwszych minutach to zawodnicy CPN sprawiali wrażenie nieco „nieobecnych”, co bardzo szybko wykorzystali rywale. Już w 4. minucieJakub Kozłowski otworzył wynik spotkania, wyprowadzając Cudde Mą na prowadzenie 1:0.Stracona bramka podziałała jednak na CPN United mobilizująco. Zespół bardzo szybko wrócił do swojego stylu gry – dokładne podania, wysoka kultura gry i pełna kontrola nad piłką. Wyrównanie nadeszło w 6. minucie, kiedy Szymon Rusin po indywidualnej akcji i efektownym dryblingu doprowadził do remisu.Od tego momentu inicjatywa była już po stronie CPN. W 10. minucie ponownie na listę strzelców wpisał się Rusin, a chwilę później kolejne trafienia dołożyli Natan Landsberg (11’) oraz Daniel Gut (12’). Jeszcze przed końcem pierwszej części meczu CPN systematycznie powiększał przewagę – w 16. minucie padły kolejne bramki, a wynik zaczął wyraźnie się rozjeżdżać.W drugiej połowie obraz gry nie uległ zmianie. CPN United w pełni kontrolowało przebieg spotkania, a duet Szymon Rusin – Natan Landsberg nadawał ton ofensywie zespołu. W 18. minucie trafił Jakub Gut, a w 29. minucie kolejne bramki dorzucili Landsberg i Szymon Rusin.Końcówka meczu to dalsza dominacja CPN. W 40. i 41. minucie ponownie do siatki trafiali Landsberg, a w 44. minucie bramkę zdobył ponownie Szymon Rusin. Wynik spotkania ustalił Jakub Gut trafieniem w 46. minucie.Mimo prób, FC Cudde Mą nie było w stanie zagrozić bramce rywali. Zespół starał się szukać swoich szans, jednak dobrze zorganizowana defensywa oraz skuteczna gra CPN nie pozwalały na rozwinięcie skrzydeł.MVP spotkania został Szymon Rusin, który był niezwykle aktywny przez całe spotkanie, napędzał akcje ofensywne i miał kluczowy wpływ na końcowy wynik.CPN United tym występem wysłało bardzo mocny sygnał do reszty ligi, pokazując swoją siłę i wysoką jakość gry już w pierwszej kolejce.Czarne Pantery – Rodzina Orlikone 6:6Spektakl pełen emocji i bramek do ostatnich sekundNa zakończenie dnia w I Dywizji kibice otrzymali prawdziwe widowisko. Spotkanie pomiędzy Czarnymi Panterami a Rodziną Orlikone od pierwszych minut zapowiadało się na wyrównane starcie – z jednej strony dobrze znana i doświadczona Rodzina Orlikone, z drugiej Pantery, które po odświeżeniu składu weszły w sezon z nową energią.Mecz rozpoczął się dynamicznie i to Rodzina Orlikone jako pierwsza zaznaczyła swoją obecność. Już w 2. minucieMateusz Okulus otworzył wynik spotkania, a chwilę później, w 7. minucie, ponownie wpisał się na listę strzelców, podwyższając na 2:0.Czarne Pantery szybko odpowiedziały. W 8. minucie gola zdobył Tomasz Bastek, a już minutę później Marcin Klochdoprowadził do wyrównania 2:2. Tempo meczu nie zwalniało ani na moment.W 13. minucie prowadzenie odzyskała Rodzina Orlikone po trafieniu Piotra Rączkowskiego, jednak w 15. minucieponownie odpowiedziały Pantery – tym razem za sprawą Stefana Frankiewicza.Kolejne minuty to wymiana ciosów. W 24. minucie najpierw bramkę zdobył Dominik Jędrzejczyk dla Orlikone, a chwilę później Marcin Kloch znów doprowadził do remisu. Niedługo potem, w 25. minucie, na prowadzenie wyszła ponownie Rodzina Orlikone po trafieniu Macieja Kaweckiego.Po zmianie stron emocje nie opadły. W 34. minucie wyrównał Marcel Winiarski, a mecz wciąż pozostawał otwarty. W 40. minucie kibice zobaczyli jedną z najpiękniejszych bramek tej kolejki – Sebastian Sypulski oddał potężny strzał z woleja zza pola karnego, piłka odbiła się dwukrotnie od poprzeczki i wpadła do siatki. To trafienie może śmiało kandydować do miana bramki sezonu.Gdy wydawało się, że Rodzina Orlikone dowiezie prowadzenie do końca, w ostatniej akcji meczu, w 50. minucie, Marcin Kloch ponownie wpisał się na listę strzelców, ustalając wynik spotkania na 6:6 i odbierając rywalom zwycięstwo w samej końcówce.Spotkanie stało na bardzo wysokim poziomie – akcja za akcją, bramka za bramką, wiele indywidualnych popisów i świetnych interwencji obu bramkarzy.MVP spotkania został Piotr Rączkowski, który był niezwykle aktywny przez całe spotkanie, kreował grę swojej drużyny i wielokrotnie napędzał akcje ofensywne. Nawet niewykorzystany rzut karny nie wpłynął na ocenę jego występu.To był jeden z najbardziej emocjonujących meczów pierwszej kolejki – jeśli ktoś przegapił, naprawdę ma czego żałować.

24.03.2026

Partner Technologiczny

Razem gramy do jednej bramki!