CPN United Castilla – MKS Piaseczno (F) 5:7
Otwarcie II Dywizji z dużą liczbą zwrotów akcji
Spotkanie otwierające II Dywizję rozpoczęło się od przewagi MKS Piaseczno (F), które w pierwszych minutach częściej utrzymywało się przy piłce i narzucało tempo gry. Efektem tego była szybko zdobyta bramka – w 2. minucie wynik otworzył Piotr Lach.
MKS poszedł za ciosem i w 7. minucie podwyższył prowadzenie za sprawą Dmytro Zhdanova. CPN United Castilla odpowiedziało w 10. minucie, kiedy po kontrze bramkę kontaktową zdobył Kamil Zwardoń.
Niedługo później, w 12. minucie, ten sam zawodnik doprowadził do wyrównania, wykorzystując błąd defensywy – było 2:2.
W 16. minucie ponownie na prowadzenie wyszedł MKS po trafieniu Marcina Sentkowskiego. Chwilę później bramkarz CPN popisał się ważną interwencją, utrzymując swój zespół w grze.
Końcówka pierwszej połowy należała jednak do CPN. W 21. minucie trafił Łukasz Szwedo, a w 23. minucie ponownie skuteczny był Kamil Zwardoń, odwracając wynik na 3:4.
Po przerwie CPN kontynuowało dobrą grę i w 31. minucie podwyższyło prowadzenie. W tym momencie wydawało się, że kontroluje przebieg spotkania.
MKS Piaseczno wrócił jednak do gry w końcowej fazie meczu. W 41. i 42. minucie dwukrotnie do siatki trafił Piotr Lach, doprowadzając do wyrównania 5:5.
Decydujące momenty należały do MKS. W 47. minucie ponownie trafił Piotr Lach, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie, a w 50. minucie wynik spotkania ustalił Adam Mazur.
Spotkanie miało wyrównany przebieg i wiele zwrotów akcji. Ostatecznie skuteczność w końcówce przesądziła o zwycięstwie MKS Piaseczno (F).
Bimbrownicy – Piaseczno/Błysk 1:3
Skuteczność i cierpliwość po stronie Błysku
Spotkanie od pierwszych minut było bardzo wyrównane i rozgrywane w dobrym tempie. Obie drużyny nie zamierzały czekać na rozwój wydarzeń, tylko od początku próbowały narzucić swoje warunki gry.
Pierwsze fragmenty nie przyniosły wielu klarownych sytuacji, ale w okolicach 10. minuty Piaseczno/Błysk objęło prowadzenie. Mimo wyrównanego przebiegu meczu to właśnie oni potrafili wykorzystać swoją okazję i wyjść na 0:1.
Bimbrownicy starali się szybko odpowiedzieć, a ważnym momentem była bardzo dobra interwencja ich bramkarza, która pozwoliła utrzymać zespół w grze. Chwilę później jednak Błysk ponownie znalazł drogę do siatki, podwyższając prowadzenie na 0:2.
Mimo niekorzystnego wyniku Bimbrownicy nie odpuszczali. Mecz był fizyczny, pełen walki i pojedynków, a przewaga Piaseczna była raczej minimalna niż wyraźna. Blisko bramki kontaktowej było po efektownym strzale, który zatrzymał się na poprzeczce.
W końcu wysiłki Bimbrowników przyniosły efekt – po dobrze rozegranej akcji i dośrodkowaniu zdobyli bramkę na 1:2, wracając do gry i podnosząc tempo spotkania.
Końcówka należała jednak do zespołu z Piaseczna. Gdy Bimbrownicy próbowali doprowadzić do wyrównania, Piaseczno/Błysk wykorzystało jedną z kontr i podwyższyło wynik na 1:3, co praktycznie zamknęło mecz.
Na uwagę zasługuje również bardzo dobra postawa bramkarza Błysku, który w kilku sytuacjach zachował koncentrację i skutecznie zatrzymywał próby rywali.
Piaseczno/Błysk rozpoczyna sezon od zwycięstwa, pokazując skuteczność i dobrą organizację gry. Bimbrownicy mimo porażki mogą szukać pozytywów w swojej grze, szczególnie w zaangażowaniu i liczbie stwarzanych sytuacji.
Lakoksy Oldboys – Literpool 8:4
Kontrola meczu i skuteczna końcówka Lakoksów
Spotkanie rozpoczęło się od intensywnej gry z obu stron, a już w pierwszych minutach bramkarz Lakoksów popisał się świetną interwencją, końcówkami palców ratując swój zespół przed stratą gola.
W 7. minucie wynik otworzył Adam Lipka-Chudzik, finalizując dobrze rozegraną akcję zespołu. Literpool odpowiedział w 11. minucie, kiedy na listę strzelców wpisał się Krystian Maj, doprowadzając do wyrównania 1:1.
Lakoksy szybko odzyskały kontrolę nad spotkaniem. W 17. minucie ponownie trafił Adam Lipka-Chudzik, a chwilę później – w 21. minucie – skompletował hat-tricka, wyprowadzając swój zespół na prowadzenie 3:1. W tej samej minucie wynik podwyższył jeszcze Cezary Wroniewicz, co dało Lakoksom wyraźną przewagę.
Literpool nie odpuszczał i w 27. minucie Wiktor Kowalczyk zmniejszył straty na 4:2. Odpowiedź była jednak natychmiastowa – w 30. minucie kolejne trafienie dołożył Adam Lipka-Chudzik, utrzymując bezpieczny dystans.
W 36. minucie wynik podwyższył Krzysztof Nagodziński (6:2), jednak końcówka meczu na moment wróciła do równowagi. W 38. minucie ponownie trafił Krystian Maj, a w 40. minucie Patryk Tober doprowadził do wyniku 6:4, dając Literpoolowi nadzieję na powrót.
Lakoksy zachowały jednak spokój i wykorzystały otwartą grę rywala. W 47. minucie bramkę zdobył Tomasz Wrotek, a w 48. minucie wynik meczu ustalił Janusz Wrotek, zamykając spotkanie na 8:4.
Lakoksy Oldboys potwierdzili swoją skuteczność i dobrą organizację gry, natomiast Literpool pokazał charakter, szczególnie w momencie odrabiania strat, choć ostatecznie nie zdołał odwrócić losów spotkania.
LaLaga – Lamparty Lesznowola 2:5
Skuteczność Lampartów kluczem do zwycięstwa
Spotkanie rozpoczęło się dynamicznie, a obie drużyny od pierwszych minut starały się grać ofensywnie. Już w 14. minucie Lamparty Lesznowola objęły prowadzenie po bardzo efektownej akcji – szybkie rozegranie, zagranie piętą i wykończenie przez Damiana Seligę, który skierował piłkę do siatki.
Chwilę później emocje sięgnęły zenitu – po jednej z sytuacji w polu karnym doszło do spięcia między zawodnikami obu drużyn, co zakończyło się żółtymi kartkami po obu stronach.
Lamparty miały kolejne okazje do podwyższenia wyniku, jednak dwie sytuacje sam na sam pozostały niewykorzystane. Niewykorzystane szanse szybko się zemściły – w 34. minucie Kamil Berk doprowadził do wyrównania, wykorzystując moment dekoncentracji rywali.
Odpowiedź Lampartów była jednak szybka i konkretna. W 40. minucie po mocnym uderzeniu z woleja ponownie wyszli na prowadzenie. Chwilę wcześniej blisko był Kacper Serwinek, którego strzał zatrzymał się na słupku, ale co się odwlecze, to nie uciecze – w 45. minucie wpisał się on na listę strzelców, podwyższając wynik na 3:1.
Końcówka spotkania należała już do Lampartów. W 47. minucie kolejne trafienie dołożył Adrian Budniak, a w 50. minucie wynik meczu ustalił ponownie Damian Seliga, kompletując bardzo dobry występ swojego zespołu.
LaLaga walczyła do końca i w doliczonym czasie gry (50+1) zdobyła jeszcze jedną bramkę autorstwa Marcina Szuby, jednak nie miało to już wpływu na końcowy rezultat.
Lamparty Lesznowola pokazały skuteczność i lepsze wykorzystanie swoich sytuacji, co przełożyło się na pewne zwycięstwo. LaLaga mimo momentów dobrej gry musi poszukać większej efektywności w kolejnych spotkaniach.








